Zakochałam się we Fryzji… ![]()
Odwiedzając Friese Meren – krainę fryzyjskich jezior – miałam okazję doświadczyć czegoś niezwykłego. Żeglowanie i pływanie kanałami wśród rozległych, spokojnych wód to dla mieszkańców nie tylko forma relaksu, ale też głęboki kontakt z naturą. Holenderska przyroda ma w sobie coś bardzo charakterystycznego – wodę. Obecną wszędzie. Piękną, ale też niebezpieczną.
To, jak Holendrzy gospodarują wodą, jest dla mnie czymś godnym podziwu. Tworząc poldery, odzyskując ląd spod tafli zalewisk, jednocześnie nadają krajobrazowi formę i sens. Woda jest tu jednocześnie wrogiem i sprzymierzeńcem – a oni żyją z nią w mądrej, pełnej szacunku symbiozie.
To piękny przykład tego, jak możemy współistnieć z naturą: słuchając jej, obserwując, ucząc się na błędach i dając jej przestrzeń. Tego właśnie doświadczyłam we Fryzji. ![]()
![]()

